czwartek, 16 września 2010

Norwegia, sierpień 2010

Norwegia chodziła mi po głowie od dawna. W zeszłym roku odwiedziłam Sztokholm i stwierdziłam, że jest to dobry początek cyklu podróży po Skandynawii. W tym roku padło na krainę fiordów. Wszyscy mówili, że drogo i że wydamy fortunę, ale myślę, że udało nam się chociaż trochę obalić ten mit. Poza tym uwierzcie, zobaczenie TAKICH widoków, jakie zobaczyłyśmy jest naprawdę bezcenne.
Norwegię opuszczałyśmy jednak trochę smutne, bo zdawałyśmy sobie sprawę, jak wiele nas ominęło.
Chciałybyśmy mieć jeszcze z 2 - 3tygodnie, wtedy spełniłoby się nasze marzenie o Lofotach czy
kole podbiegunowym...

PODRÓŻ
Wprawdzie idealnym rozwiązaniem jest podróż samochodem, do którego można zapakować dużo jedzenia (a to jest chyba najdroższe w Norwegii), ale jako że nie dysponowałyśmy samochodem pozostał nam tani lot z  Wrocławia do Oslo Ryanaira. Rezerwowałyśmy go dość wcześnie, bo już w maju, ale z tego, co wiem niska cena utrzymywała się dość długo. Zapłaciłyśmy 50zł za bilet w obie strony, trzeba jednak pamiętać, że lotnisko wcale nie jest w Oslo (w ogóle Oslo nie ma żadnego lotniska w pobliżu miasta). Lądowaliśmy w Rygge, z którego bilety kosztowały około 80zł (w dwie strony, tak jest taniej, jest też zniżka dla studentów). Lot Wizzairem (którego szczerze nienawidzę po tegorocznej podróży do Włoch) może wyjść jeszcze drożej, bo samoloty tej firmy lądują w Torp, które jest jeszcze dalej i z tego, co słyszałam bilety kosztują nawet 150zł.

OSLO
Oslo nie jest może najpiękniejszym miastem, ale ma klimat i zdecydownie przypadło nam do gustu. To takie nowoczesne miasto, ze świetnie rozwiązaną komunikacją (chociaż bardzo drogą, bilet 24godzinny kosztuje około 35zł; ale obejmuje też rejsy po Oslofjord, co bardzo polecam). Wydaje mi się, że nie za bardzo opłaca się kupowanie OsloCard, które jest droższe, zawiera bilet na komunikację oraz bilety do muzeów. Z tym że większość muzeów w Oslo jest za darmo, także trzeba bardzo dokładnie przejrzeć tę ofertę.
Akker Brygge
Co do miejsc, które trzeba zobaczyć to na pewno dzielnica portowa Aker Brygge (przykład jak świetnie można połączyć tradycję z nowoczesnością) oraz Muzeum Narodowe (wstęp bezpłatny). Warto też zajrzeć do Muzeum Filmu, jest ono małe, ale całkiem ciekawe (wstęp też bezpłatny). Muzeum Muncha znajduje się trochę poza centrum, bilet kosztuje około 20zł i jeśli planujemy wersję oszczędnościową wycieczki to uważam, że to muzeum można sobie podarować. W Muzeum Narodowym jest również Krzyk i Madonna (Munch namalował dwie wersje tych obrazów) i w ogóle sala poświęcona Munchowi podobała mi się bardziej niż jego całe muzeum.
Park Vigelanda.
Jeśli chodzi o inne obiekty to nie można zapominać o Parku Vigelanda zaprojektowanym przez słynnego norweskiego artystę i ozdobionego naturalistycznymi rzeźbami jego autorstwa.To doskonałe miejsce na zrobienie pikniku i odpoczynek (bez problemu można się położyć na trawce). Chociaż park jest oddalony trochę od centrum polecam powrót na piechotę, po drodze w kierunku Dworca Centralnego jest kilka naprawdę urokliwych zaułków.
Opera
Wracając z wycieczki do wysepkach Oslofjord warto przejść się w kierunku Opery, chyba najbardziej charakterystycznego budynku w Oslo. Szczególnie polecam wejście na dach i zobaczenie miasta z góry.

Trudno też przejść obojętnie obok Ratusza, który przez samych mieszkańców Oslo jest nazywany najbrzydszym budynkiem w mieście. Trudno się z nimi nie zgodzić...

Co do jedzenia to najlepiej mieć je z Polski, bo ceny w restauracjach i kawiarniach są naprawdę zaporowe. Jest oczywiście McDonald i to nie jeden, ale chyba naprawdę lepiej przywieźć jedzenie ze sobą. Z miejsc na polską kieszeń można udać się do obecnej na każdym kroku sieciówki 7eleven. Nie można tam wprawdzie usiąść, ale kawa i świeże bułeczki nie są takie drogie. (kawa około 10zł, 3 bułeczki 12)

Jeśli chodzi o pogodę to trzeba mieć chyba po prostu szczęście. Sierpień to prawdopodobnie jeden z najlepszych miesięcy na podróż. Nasze Oslo było bardzo słoneczne, ale słyszałyśmy, że dzień po tym jak wyjechałyśmy lało i lało...

W Oslo nie udało nam się obalić mitu drogiej Norwegii, bo było drogo i to bardzo, za to nieprawdziwym okazało się stwierdzenie, że Norwegowie to bardzo skryty i mało kontaktowy naród. Podczas krótkiej wycieczki po Oslofjord zostałyśmy zaczepione przez uroczą, starszą nauczycielkę muzyki, z którą bardzo miło nam się rozmawiało (oczywiście padły standardowe pytania o papieża i naszą wielką, polską religijność). Takie sytuacje powtarzały się potem nie raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz